Prawdziwy sens i cel
Sensowność i docelowość są wpisane w ludzką naturę. Wszystko, co człowiek w życiu robi, każda jego czynność ma swój sens i cel. Można powiedzieć, że żyję po to, by coraz bardziej odkrywać prawdziwy sens i wartość tego, co robię. Jeśli więc Pan Bóg zakwestionuje tę moją naturalną docelowość, ten naturalny sens, to co pozostaje?
Kiedy znika sens mojego działania, sens wykonywanych czynności (a tym samym jakby znika dla mnie obecność działania, obecność czynności), kiedy stają się one dla mnie niejako ciemnością – szukam światła i stosunkowo łatwo mogę przestawić się na Inną Obecność.
Jeżeli znika docelowość czynności, to człowiek nie jest w stanie dalej żyć. Wtedy, w sposób naturalny, pojawia się bezsens, depresja czy nawet rozpacz, albo może pojawić się inna docelowość, inny sens – życie Jego łaską. Kiedy doczesność przestaje mieć dla mnie znaczenie, przestaje być usensowniona, jest szansa, że ukaże się w moim życiu Jedyny Sens, Jedyna Docelowość – Bóg.
Wymaga to jednak zmiany myślenia, która leży u podstaw każdego aktu wiary. Sprzątam nie po to, żeby było sprzątnięte. Idę do sklepu nie po to, żeby coś było kupione. Siedzę nie po to, by odpocząć... Jest to inna myśl, inna świadomość, którą tylko Bóg może mi dać. To On, który zawsze jest pierwszy, w którego łasce jestem stale zanurzony, chce dawać mi w każdej chwili również i to światło, bym pomyślał: „Jeżeli nie taki jest cel tego, co robię, to w takim razie, jaki ta czynność ma sens?”
Wiara prowadzi mnie do widzenia Innej Docelowości, a tym samym do postawy, która rodzi życie chwilą obecną, życie dniem dzisiejszym jako ostatnim.
Wtedy nie muszę wyliczać Panu Bogu godzin modlitwy, bo wszystko, co robię, staje się modlitwą.
Logicznie wydaje się to proste, ale czy wiara jest prosta? „Człowiek musi się wewnętrznie odwrócić, aby dojrzeć, jak wiele traci z tego, co istotne, gdy idzie za swym ciążeniem naturalnym. Musi się odwrócić, aby poznać, jak jest ślepy, gdy wierzy tylko temu, co widzą jego oczy (…) – napisze kard. Ratzinger – Wiara właśnie jest nawróceniem (…) jest codziennie czymś nowym i tylko w nawróceniu trwającym całe życie możemy pojąć, co to znaczy mówić: wierzę”. A w innym miejscu dodaje: „Wiara ma swoje odpływy i przypływy, swoje stopnie”. Ile konstrukcji myślowych, ile przywiązań, oparć musi się we mnie złamać; ile pewników życiowych – rozsypać, odpaść, by pojawiło się inne widzenie rzeczywistości, bym zaczął inaczej żyć – ŻYĆ TYM, BY KAŻDĄ CZYNNOŚĆ WYKONYWAĆ JEDYNIE DLA JEZUSA EUCHARYSTYCZNEGO.
Choć jeszcze tak wiele we mnie przeszkód, to jednak Bóg obecny w Eucharystii daje mi światło, bym próbował tym żyć, nie kiedyś, tylko teraz. On zdaje się mówić do mnie: Pójdź za Mną, teraz. Teraz pójdź za Moją łaską. Wystarczy, że się odwrócisz, że zechcesz pomyśleć inaczej i... znajdziesz się w innej rzeczywistości, w przestrzeni wiary. Wystarczy ten twój prosty akt. Teraz.
On, Jezus – Eucharystia, będzie dawał mi nieustannie tę łaskę, bo przecież On jest zawsze pierwszy. Chodzi tylko o to, bym zechciał pójść za Nim TERAZ, w tym momencie. Skoro Ty tego chcesz, mój Boże, to mówię TAK i idę za Tobą.