Modlitwy ogólne przed Najświętszym Sakramentem
Jezu Eucharystyczny, bądź uwielbiony w tym, że jesteś.
Ty powiedziałeś: „Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was”. Dziękuję Ci Jezu, że jesteś, że rozumiesz samotność, że nie chcesz jej dla nas. Proszę Cię, daj mi przytulić się do Twojego serca jak św. Jan, który wiedział, że słuchając bicia Twojego serca, zanurza się w odwieczną tajemnicę.
Przychodząc tu do Ciebie, chcę Ci powiedzieć, że nie mam nikogo, kto by rozumiał moje cierpienie, mój ból, lepiej od Ciebie. Samotność mnie niszczy... Boże mój, jedyne co mi zostaje, to przeżyć tą samotność z Tobą. Wierzę, że tak naprawdę to ogromne cierpienie sprawia, że w tym momencie patrzę na Ciebie i tylko Ciebie chcę, bo wszystko inne zawiodło. Dziękuję za to doświadczenie, bo właśnie ono otwiera mnie na Ciebie w Adoracji i kruszy moje twarde serce...
Teraz, gdy siedzę i patrzę na Ciebie, czuję się bezpiecznie i nic mi nie zagraża... a przede wszystkim sam, sama nie jestem zagrożeniem dla siebie. Ty swoją mocą uspakajasz mnie, pocieszasz, podnosisz, odrywasz mnie od samego siebie. Bądź uwielbiony w Twoim współczuciu dla mnie.
Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca» (J 14, 8-9).
Przychodzę dziś do Ciebie Jezu, bo potrzebuję na Ciebie popatrzeć, nasycić się Tobą. W Twojej obecności rozpoznaję Ojca, za którym wszystko we Mnie tęskni, i Ty o tym wiesz... Dlatego mówisz te Słowa. One są już wieczne, jak tęsknota mojego Ojca... Tylko Jego łono jest w stanie mnie utulić... Tęsknota za Ojcem, ta nazwana, daje mi oddech.
Jezu, Ty wiesz, w jakie substytuty miłości (zakupy, alkohol, seks) uciekam, bo tęsknię za miłością Ojca. Proszę, ugaś mi to poranienie... tak jak obiecałeś Samarytance...
Przychodzę do Boga tęskniąc za Bogiem, bo tylko w Tobie paradoksy są harmonią. Wierzę, że JESTEŚ źródłem wody żywej... Wielbię Ciebie w Ojcu i w tej chwili, w której trwam przed Tobą. AMEN.
Duchu Święty, który jesteś Światłością, zapraszam Cię do naszych serc. Napełnij je pokojem i ufnością. Otwórz nasze serca na miłość Jezusa. Duchu Święty, który zawsze przychodzisz, kiedy Cię o to prosimy spraw, byśmy nieustannie Cię wzywali. Bo tylko z Tobą możemy kroczyć po ścieżkach Bożej miłości w naszej ziemskiej pielgrzymce do naszego Taty. Przyjdź Duchu Święty z wielką mocą, skrusz nasze serca, prowadź nas w tej modlitwie.
Zabierz Panie wszystkie troski i niepokoje; zabierz Panie wszystkie myśli, które przesłaniają nam Jezusa. Odnów nas Panie i uświęć. Prosimy, módl się Duchu Święty w nas, aby Jezus, nasz Zbawiciel, został uwielbiony. Prosimy z całego serca o dar modlitwy, niech nasze dusze uwielbiają Pana.
Panie Jezu, oto jesteśmy. Klęczymy przed Tobą nie udając lepszych niż jesteśmy. Panie Jezu, Ty znasz naszą nędzę, nasze ubóstwo duchowe. Ty wiesz, jak jesteśmy słabi i grzeszni, jak niewiele sami możemy. Tylko Ty wiesz, jak bardzo grzech nas oszpeca i pogrąża w ciemności.
Panie Jezu, Ty wiesz o wszystkich naszych kłopotach i bolączkach, widzisz nasze trudne relacje, nasze problemy finansowe, trudności z pracą. Panie Jezu, Ty słyszysz nasz płacz i widzisz każdą łzę. Panie, Ty wiesz, jak bardzo nasze zranione grzechem serca pragną zanurzyć się w morzu Twojej miłości i Twojego miłosierdzia. Panie Jezu, Dobry Pasterzu, Twoja miłość nie ma granic. Ty przychodzisz, aby szukać jednej zabłąkanej owcy ze stu, a kiedy ją znajdziesz, cieszysz się bardziej dziewięćdziesięcioma dziewięcioma innymi, które się nie zabłąkały. Panie, Ty jesteś dobrym pasterzem. Dobry Pasterz daje życie swoje za owce. Twoje owce słuchają Twego głosu, a Ty znasz je. Idą one za Tobą, a Ty dajesz im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z Twojej ręki. Ojciec Twój, który Ci je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki Twego Ojca. Ty i Ojciec jedno jesteście.
O tak, Panie, Ty jesteś naszym Pasterzem, a my Twoją owczarnią. Panie Jezu, Ty nas ratujesz z niewoli grzechu, wyzwalasz z sideł zła, podnosisz z błota niemocy i upodlenia. Nie zawahałeś się umrzeć za nas, by dać nam zbawienie i otworzyć bramy do nieba. Panie Jezu, bądź uwielbiony w Twoim miłosierdziu. Bo nie postępujesz według naszych grzechów, ani według win naszych nam nie odpłacasz.
Panie Jezu, Ty jesteś naszym lekarzem. Leczysz nasze chore serca i dusze, prostujesz nasze połamane życie. W Tobie składamy całą nadzieję. Ty, o Panie pochylasz się nad nami i wysłuchujesz naszego wołania. Wydobywasz nas z dołu zagłady i kałuży błota, a stopy nasze stawiasz na skale i umacniasz nasze kroki. Panie Jezu, bądź błogosławiony, nasze dusze wielbią Ciebie i cześć oddają Twemu świętemu Imieniu. Ty odpuszczasz wszystkie nasze winy, leczysz wszystkie nasze niemoce, życie nasze wybawiasz od zguby, wieńczysz nas łaską i zmiłowaniem, a nasze dni nasycasz dobrami. Panie, Ty wybawiasz nas od śmierci i dajesz nam życie w obfitości.
Jezu, Ty gładząc nasz grzech, przywracasz nam godność dzieci Bożych. Pragniemy oddawać Ci cześć i dziękować za ofiarę, którą Ty, Boży Syn, złożyłeś za nas na krzyżu. Zostałeś wydany za nasze nieprawości w ręce pogan. Za każdy nasz grzech byłeś wyszydzony, zelżony, opluty, ubiczowany i ukrzyżowany. Jak wielka musi być Twoja miłość, Panie Jezu do nas, że nie zawahałeś się przed tak haniebną śmiercią. Panie, Ty wiesz, że nie zasługujemy na Twoją miłość, a mimo to tak bardzo nas kochasz. Panie Jezu, uwielbiamy rany na Twoich Przenajświętszych dłoniach i stopach, przebitych przez gwoździe. Panie Jezu, pragniemy przeprosić Cię za każdy nasz grzech, za który tak okrutnie cierpiałeś. Panie Jezu, bądź uwielbiony za Twoją bezgraniczną miłość.
Panie Jezu, wyznajemy Cię jako naszego jedynego Mistrza i Pana. Wierzymy, że zmartwychwstałeś i żyjesz wśród nas na wieki. Dziękujemy, że możemy spożywać Twoje Ciało i wielbić Cię w Przenajświętszym Sakramencie. Wierzymy, że każdą kroplę Swojej drogocennej krwi przelałeś po to, aby odkupić nas i nasze rodziny, aby uwolnić nas od szatana, grzechu i wszelkich zniewoleń. Panie Jezu prosimy o całkowitą ochronę naszego życia. Panie Jezu, zachowaj nas i nasze rodziny od złego, od grzechu i pokus, ataków i utrapień ze strony szatana, od lęku przed ciemnościami i przed ludźmi. Od chorób, zwątpienia, złości, nieszczęść i wszystkiego, co nie należy do Twojego Królestwa. Napełnij nas, Panie Jezu swoim Duchem i obdarz wszelkimi łaskami tak, abyśmy żyli dziś w Twojej chwale, wypełniając wszystko to, co dobre. Bądź uwielbiony, Panie Jezu!
Panie Jezu Chryste! Bądź uwielbiony i pozdrowiony w tym Przenajświętszym Sakramencie. Twoja żywa obecność przenika nas do głębi. Panie, mimo naszej nędzy i słabości jesteśmy tu, bo pragniemy spotkania z Tobą i pragniemy my sami być dla Ciebie. Ty jesteś wśród nas żywy, przychodzisz do nas jak do Apostołów w wieczerniku, objawiasz się nam Zmartwychwstały. Patrzymy na Twoje Święte rany, w których jest nasze zbawienie.
Panie Jezu, dziękujemy Ci za Twoją obecność, za Twoją miłość, która jest za darmo. W świecie, w którym za wszystko trzeba płacić, Twoja miłość jest za darmo. Kochasz nas, bo jesteśmy Twoimi umiłowanymi dziećmi. Panie, Ty nas odkupiłeś, Ty umarłeś za nas na krzyżu. Ty spłaciłeś nasz dług. Ty obmywasz każdego z nas swoją krwią.
O serce moje, czy ty zdajesz sobie sprawę, kto dziś przychodzi do ciebie? Tak, wiem o tym, ale dziwnie pojąć tego nie mogę. O, ale gdyby to tylko król, ale to Król królów, Pan panujących. Przed Nim drży wszelka potęga i władza. On dziś przychodzi do mojego serca.
Boliwijska mistyczka Catalina Rivas, której objawienia otrzymane od Boga zostały potwierdzone przez władze kościelne, tak pisze o spotkaniu Jezusa z duszą w Adoracji Eucharystycznej:
„Kiedy ktoś wchodził, Jezus patrzył na niego, wyciągał do niego rękę. Ta osoba siadała lub klękała, a inne osoby natychmiast znikały. Było tak, jak gdyby znajdował się tam tylko Jezus i ta jedyna osoba. Wtedy On ja obejmował i całował jej policzki, wszystko z niezmierną czułością niczym zakochany człowiek, która wita ukochaną osobę lub jak ojciec witający dziecko – z wyrazami szczęścia i prawdziwej radości. Kiedy ta osoba zaczęła do Niego mówić, Jezus najpierw uważnie ją słuchał, a następnie wyszeptał kilka słów do jej ucha. Na koniec spojrzał w górę, potem zamknął oczy i wzniósł ręce ku Niebu. W końcu pobłogosławił tę osobę i patrzył na nią spojrzeniem pełnym miłości, jak gdyby dla Niego była ona jedyną osobą na świecie”.
Maryjo, włóż to spojrzenie Jezusa do mojego serca, pragnę przeglądać się dziś tylko w Jego oczach i zapamiętać tą miłość, która jest taka osobista. Jezu, Ty wiesz, że moje chore oczy nigdy nie oddadzą Tobie takiego spojrzenia, ale jedyne, co dziś chcę zrobić, to przyjąć ten płomienny wzrok i ucieszyć się Twoją obecnością jak drogocenną perłą.
Zdjęcie: Jacob Bentzinger, unsplash