Adoracja – Postawy na Adoracji

Postawy na Adoracji

21 października 2025 09:43, R K

Im bardziej nikt mnie nie chce, tym bardziej Chrystus mnie chce

ks. Tadeusz Dajczer

Postawy, które pozwalają ci adorować, a przede wszystkim zobaczyć i usłyszeć Boga:

milczenie, samotność, pokora.

Adoracja jest świętą przestrzenią, taką, w której zdejmujemy „sandały” niczym Mojżesz przed krzakiem gorejącym. Te nasze „sandały” to cały hałas, pośpiech – wszystko, co zagłusza Boga w każdym z nas. To sprawia, że gubimy Go jako sens naszego życia.

Może masz pragnienie nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, ale doświadczasz hałasu w sobie, w swoim życiu i nie wiesz, jak sobie z tym poradzić. Tutaj znajdziesz kilka wskazówek, jak wejść w ciszę Adoracji.

Zanim jednak przeczytasz te treści warto sobie uświadomić, że pragnienie, które cię kieruje na Adorację, jest ogromną łaską. Jesteś tu, przed Panem, dla siebie i dla Boga. Jego łaska przyprowadziła cię tutaj, byś mógł / mogła wstawiać się za tymi, którzy nie mają siły dotrzeć. Dlatego największa walka toczy się w naszej głowie, myślach.

Czasem możesz usłyszeć opinię, że ciężko modlić się na Adoracji, bo nie wiadomo, co tam powiedzieć i jak uwielbiać Boga.

Zwróć uwagę, że to Jezus jest Bogiem i tym, który daje. To jest fundament myślenia. Jeśli przychodzisz do Niego, to możesz mieć oczekiwania, pragnienia i chcieć, by to On ci dał, by napełnił Twoją pustkę. Przecież to jedyna Osoba, która może realnie to uczynić. To szczególne miejsce, gdzie możesz pozyskiwać, regenerować się...

Jak reagujesz na myśl, że możesz odpocząć przy Bogu? Może do tej pory wciąż musiałaś / musiałeś dawać, i to cię wyczerpało aż po depresję...

Radosna nowina jest taka, że Adoracja to miejsce, gdzie możesz brać dla siebie. Bóg wie, że nie masz nic. Czym prędzej wyznaj to przed Nim. Prawdopodobnie to najlepsza rzecz, jaka cię spotka: zostaniesz przyjęta / przyjęty w swoim ubóstwie. Otoczona / otoczony opieką. Nie musisz się wstydzić, że nie masz. Taka myśl, postawa otworzy cię... Gdy umiesz brać dla siebie (Niebo to umiejętność przyjmowania), to wtedy doświadczasz cudów i rodzi się w tobie uwielbienie. Może do tej pory miałeś / miałaś niewłaściwy obraz Boga. Ten zły obraz często jest przyczyną naszych odjeść od wiary.

Niechęć do Adoracji też często spowodowana jest tym, że jesteśmy umęczeni i z tyłu głowy mamy, że jeszcze trzeba pójść przed Najświętszy Sakrament. Tymczasem wystarczy odwrócić myślenie i zrozumieć, że to jest miejsce, gdzie mogę wziąć dla siebie: spokój, odpoczynek, mogę płakać, opowiedzieć Jezusowi wszystko, a przede wszystkim mogę szukać tutaj światła w konkretnej sytuacji. Natchnienia, pomysły i rozwiązania, które rodzą się na Adoracji, są bardzo szczególne, bo z Ducha Świętego. Tylko jedna zasadnicza rzecz będzie tu potrzebna – WIARA W JEGO OBECNOŚĆ.

W książce pt. „Wielka Cisza” Doroty Szczerby jest takie zdanie:

„Decydująca w tym okresie jest wiara. Wiara potrójna: po pierwsze w to, że choć nie czujemy Jego obecności, On jest blisko nas; po drugie, że nie tylko JEST w naszej duszy, ale w niej działa; po trzecie, że Jego działanie ma dobroczynne skutki nie tylko dla nas, ale i dla innych. Po kolei: jeśli uwierzymy, że wtedy, gdy Bóg nie daje nam odczuwać swej obecności, jest jeszcze bliżej niż wtedy, gdy ją czujemy, możemy z tą wiarą robić cuda”.

Cisza i milczenie

Pozwól, że przytoczę fragment książki pt. „Moc milczenia” kardynała Roberta Saraha:

Adoracja Najświętszego Sakramentu to chwila, gdy jakość wewnętrznego milczenia może nieco umożliwić wejście w milczenie Boga. Adoracja jest kropelką wieczności. Milczenie wieczności jest milczeniem miłości.

Wewnętrzne milczenie to koniec sądów, namiętności i pragnień. Gdy osiągniemy wewnętrzne milczenie, zdołamy przenieść je ze sobą w świat i modlić się wszędzie. Ale tak, jak wewnętrznego ascetyzmu nie można uzyskać bez konkretnych umartwień, tak niedorzecznością jest mówić o wewnętrznym milczeniu bez ciszy na zewnątrz. W ciszy kryje się wymaganie dla każdego z nas.

Uczucia płynące z milczącego serca wyrażają się w harmonii i ciszy. Wielkie sprawy ludzkiego życia są przeżywane w milczeniu, pod spojrzeniem Boga. Milczenie jest największą wolnością człowieka.

Kardynał Sarah w tej książce mówi o pewnych rodzajach milczenia:

  • Milczenie spojrzenia polega na umiejętności zamknięcia oczu, żeby kontemplować Boga, który jest w nas, w głębokich i osobistych obszarach otchłani naszego wnętrza. Obrazy są narkotykami, bez których już nie możemy się obejść, gdyż są obecne wszędzie i w każdej chwili. Oczy są chore, oszołomione i już się nie zamykają. Trzeba też zatkać sobie uszy, gdyż istnieją obrazy dźwiękowe, które atakują i gwałcą nasz słuch, umysł i wyobraźnię;

  • Milczenie serca polega na tym, że stopniowo wyciszamy swoje nędzne ludzkie uczucia, stając się zdolnymi do doznawania tych samych uczuć, co Jezus. Milczenie serca to milczenie namiętności. Trzeba umrzeć dla samego siebie, by w milczeniu dotrzeć do Syna Bożego. Święty Paweł mówi:
„Niech nikt nie szuka tylko własnego dobra, lecz niech myśli o sprawach innych. Niech was ożywiają uczucia znamienne dla Jezusa Chrystusa” (Flp 2, 4-5);
  • Milczenie kontemplacji to milczenie z Bogiem. To przylgnięcie do Boga, stawanie przed Bogiem i pokazywanie się Mu, ofiarowanie Mu siebie, unicestwienie się w Nim, adorowanie Go, miłowanie Go, słuchanie, słyszenie i spoczywanie w Nim. Oto cisza wieczności, zjednoczenie duszy z Bogiem;

  • Milczenie słuchania jest uwagą, darem z siebie dla drugiego i marką elegancji. (...) Milczenie słuchania jest milczącym trwaniem serce przy sercu. Największą trudność sprawia człowiekowi szukanie Boga w milczeniu. Tym milczącym światłem nie jest ludzkie słowo, lecz światło pokorne i ubogie.

Samotność

Może dziwi cię, Drogi Czytelniku, że będzie teraz o samotności, podczas gdy większość społeczeństwa boi się jej jak ognia. Mamy wiele różnych pomysłów, by uciec od chwili samotności. Warto tu dodać, że nie chodzi o samotność dla samotności, tylko o postawę przestrzeni dla Boga. Liczni pustelnicy pragnęli jej ze względu na Boga, na zjednoczenie z Nim, a to wymaga sporo i czasu, i samotności, by Bóg mógł mieć swobodę wyrażania ci swoich intymnych prawd... To było praktykowanie anachorezy czyli oddzielenia od świata. Jeśli zadbasz o milczenie w sobie, z pewnością stworzysz taką izdebkę, w której Ty i On będziecie razem, w której nauczysz się Jego głosu.

Bywa, że nie umiemy wybrać samotności dla Boga. Wtedy sam Bóg chce nam pomóc. Jego pomocna dłoń przejawia się w tym, że sam stwarza nam takie warunki, tak „urządza” rzeczywistość, że nagle wszyscy znikają z twojego życia, robi się pusto... Potrzebujesz wiary, by to zobaczyć.

Pozwól, że przytoczę fragment książki ks. Tadeusza Dajczera pt. „Zachwycić się tą miłością”, który rozjaśni twoje myślenie:

Gdyby św. Benedykta Labre’a ludzie potrzebowali, to mógłby się kompletnie zagubić. Człowiek przecież musi szukać kogoś, kto by go potrzebował.

I ponieważ świat go nie chciał, to dla niego Bóg w Eucharystii nie był za mały, wręcz przeciwnie – powodował olśnienie i fascynację. To przyciąganie i olśnienie przez tajemnicę ukrytego w Eucharystii Boga było silne do tego stopnia, że właściwie życie św. Benedykta Labre’a było wędrowaniem po Rzymie, i nie tylko po Rzymie, od kościoła do kościoła, gdzie wystawiony był Najświętszy Sakrament, czy gdzie przynajmniej mógł klęczeć przed tabernakulum (…). Ponieważ nikt go nie chciał, to znaczy, że Chrystus obecny w Eucharystii tam bardzo go chciał. Im bardziej nikt mnie nie chce, tym bardziej Chrystus mnie chce.

Samotność, o którą prosi cię Jezus, można porównać do takiej przestrzeni, w której siedzą zakochani. Oni potrzebują być sami z dala od innych, bo każde inne towarzystwo zabiera im intymność. Jezus, dając ci pragnienie Adoracji, wysyła ci takie zaproszenie w sercu, by z tobą pobyć sam na sam... Ta samotność jest Jego narzędziem i przestrzenią, w której zakochany chce być serce w serce.

Czy czytając te teksty rozumiesz, dlaczego chwila w ciszy, sam na sam z Bogiem, jest taka istotna?

Pokora

Wielu świętych mówiło, że pokora jest prawdą o sobie i głęboką zgodą na to, co jest. Pokorę poznajemy po pokoju serca, zwłaszcza wtedy, gdy zostaliśmy źle potraktowani. Pokorne serce zachowa w takiej sytuacji wdzięczność Bogu i pokój. Pokora jest naczyniem miłości Boga. Poniżej przedstawiamy następujące cechy pokory z książeczki pt. „Mała szkoła pokory”:

  • akceptacja samego siebie – oznacza, że przyjmuję siebie z całym bagażem doświadczeń. Fakt przyjęcia swoich ograniczeń ludzkich wymaga pokory, bo przecież łatwiej żyć mi marzeniami, oderwaniem od siebie. Praca nad sobą zaczyna się zawsze od uznania jakichś właściwości, które trzeba zmienić. Wtedy zmiana jest możliwa. Trzeba chcieć poznać siebie i zgodzić się na siebie, i pojednać się ze sobą;

  • akceptacja świata – oznacza uznać czyjąś inność, odrębność, że ktoś ma inaczej. Akceptacja świata oznacza, że widzę czyjeś potrzeby;

  • akceptacja Boga – oznacza uznanie Jego mądrości, planu na moje życie. To odnoszenie wszystkiego do Niego jako ostatecznego sensu. Staję przed Nim jako ktoś, kto potrzebuje Jego opieki i zbawienia. Sam / sama nie jestem w stanie sobie ostatecznie pomóc, zabawić. Potrzebuję Boga. I to jest pokora.

Reasumując: bycie z Bogiem to Twój wybór, bo może trzeba coś „odpuścić”, by pójść na Adorację, kogoś „odprawić z kwitkiem”, by być sam na sam i zgodzić się na ciszę oraz to, co ta cisza „objawia”.


Zdjęcie: Naassom Azevedo, unsplash