
Czy mógłby ksiądz odpowiedzieć na to pytanie mając na uwadze posługę kapłańską?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każde życie, każdy człowiek ma swoją historię. I kiedy rozpatrujemy pojedynczy przypadek, konkretną osobę, to możemy tak po ludzku pogdybać, dlaczego tak się stało. Natomiast, czy da się odpowiedzieć tak ogólnie? Czasem może być tak, że stawiają sobie takie ziemskie cele, i kiedy coś nawala, to wtedy tracą sens życia. Czasami takie myślenie jest związane z chorobą nieuleczalną, z depresją; z różnymi przeżyciami rodzinnymi, być może z okolicznościami życia, w których ktoś się znajduje, z brakiem akceptacji, niedoświadczeniem miłości. Natomiast od strony religijnej myślę, że stracenie sensu życia jest związane z brakiem miłości do samego siebie, brakiem akceptacji samego siebie, który może wynikać z różnych okoliczności życia np. rodzinnego. Ale wydaje mi się, że bardziej poprawną odpowiedzią byłoby to, że człowiek przestaje, czy przestał wierzyć w Boga i ufać Mu.
Spójrzmy na świętego Maksymiliana Kolbe czy na świętą Teresa Benedyktę od Krzyża, czy też na księdza Dolindo, czy na ojca Pio. Widzę przykłady osób, które miały drogę krzyżową na ziemi, a jednak nie straciły sensu życia, bo były blisko Boga, wierzyły i ufały. Krótko rzecz ujmując, chyba warto podkreślić, że życie bez wiary i bez zaufania Panu Bogu wcześniej czy później sprawia, że człowiek szukając sensu życia poza Bogiem nie znajdzie go. I dlatego wciąż wracamy do świętego Augustyna: „niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu”.
ks. Michał Korzec